Podstawowa platforma handlowa wygląda jak okazja. Podstawowa subskrypcja jest przystępna, wdrożenie przebiega gładko, a sprzedaż trwa w jedno popołudnie. Potem pojawia się rzeczywistość w postaci sklepu z aplikacjami. Potrzebujesz recenzji – jest aplikacja. E-mail — aplikacja. Lojalność, subskrypcje, sprzedaż dodatkowa, zaawansowane raporty, lepszy pasek wyszukiwania — aplikacje, wszystkie, każda z własną miesięczną opłatą. Dziesięć aplikacji później Twój prawdziwy rachunek jest dwukrotnie wyższy niż w przypadku platformy i tyle podatek od aplikacji nikt cię nie ostrzegał, ponieważ marketing platformy pokazywał tylko podstawy.
Sklep z aplikacjami to ukryty stos.
Oto rzecz, którą po cichu robi sklep z aplikacjami: odtwarza dokładnie problem uwolnionego stosu w jednym ekosystemie. Każda aplikacja jest oddzielnym dostawcą, ma oddzielną subskrypcję, oddzielny model danych, oddzielny zespół wsparcia i osobne miejsce, w którym może się zepsuć. Nie uniknąłeś uruchomienia stosu narzędzi — po prostu przeniosłeś stos na rynek i nadałeś mu ujednolicony wygląd loginu. Aplikacja z recenzjami i aplikacja lojalnościowa nic o sobie nie wiedzą, tak samo jak dowolne dwa niezależne narzędzia.
Sklep z aplikacjami nie zastąpił Twojego stosu. Odbudował go, pobierał opłaty za aplikację i nazwał go ekosystemem.
Dwa ukryte koszty.
Łączny rachunek. Dziesięć aplikacji po $15–$50 każda to $300–$500 miesięcznie na platformie — często więcej niż sama platforma — rozłożone na tuzin faktur, których nikt nie rozlicza, i właśnie dlatego nikt nie zauważa sumy.
Podatek integracyjny. Ponieważ aplikacje nie współdzielą modelu danych, Twój klient istnieje na platformie, w aplikacji e-mail, aplikacji lojalnościowej i aplikacji do recenzji — cztery razy i nigdy nie jest do końca zsynchronizowany. Taka sama fragmentacja, powielanie i uzgadnianie, jakie można uzyskać w przypadku samodzielnych narzędzi, teraz w jednym sklepie.
Co powinno oznaczać „w zestawie”.
Alternatywą dla podatku od aplikacji jest platforma, na której aplikacje nie są aplikacjami — są to moduły na jednej warstwie danych, wliczone w cenę i dzielące jeden rekord klienta. Recenzje, e-mail, lojalność, subskrypcje, POS: nie dziesięciu dostawców, których zestawiasz i uzgadniasz, ale możliwości jednego systemu, które już się ze sobą zgadzają. „Zawarte” powinno oznaczać uwzględnione, a nie „dostępne na rynku za dodatkową miesięczną opłatą”.
Sklepy z aplikacjami świetnie nadają się do zaspokajania naprawdę niszowych potrzeb. To zły sposób na kupowanie tego, czego potrzebuje każdy sklep – e-maili, recenzji, programów lojalnościowych, punktów sprzedaży – ponieważ nie powinno to być dziesięciu oddzielnych dostawców opodatkowujących każdą aplikację. Kiedy platforma stanowi tanią część Twojego rachunku, resztę stanowi podatek od aplikacji i warto zobaczyć całą liczbę.