Większość oprogramowania biznesowego ma ukrytego użytkownika głównego, którym nie jest osoba prowadząca firmę. To jest administrator — informatyk, konsultant, specjalista operacyjny, którego zadaniem jest konfiguracja narzędzia. Oprogramowanie dla przedsiębiorstw jest przeznaczone do konfiguracji, bo w dużej firmie ktoś płaci za jego konfigurację. Dokonaliśmy innego wyboru, który kształtuje wszystko: budujemy dla właściciel, osoba, która faktycznie musi prowadzić biznes z daną rzeczą i która nie ma administratora.
Dlaczego różnica ma tak duże znaczenie.
Oprogramowanie stworzone dla administratora optymalizuje się pod kątem konfigurowalności — nieograniczone ustawienia, niestandardowe pola, macierze uprawnień, narzędzia do tworzenia przepływu pracy. To właściwa decyzja, gdy specjalista spędzi tygodnie na dopasowywaniu czegoś, zanim ktokolwiek inny go dotknie. Jednak w przypadku 12-osobowej firmy bez specjalisty każda opcja konfiguracji jest pytaniem, na które musi odpowiedzieć właściciel, decyzją, której nie jest w stanie podjąć, i powodem, dla którego narzędzie na zawsze pozostaje w połowie skonfigurowane. Elastyczność zaprojektowana dla administratora staje się obciążeniem dla właściciela.
Ustawienie to prezent dla kogoś, kto zajmuje się konfiguracją, i podatek dla kogoś, kto zajmuje się prowadzeniem firmy.
Rzeczywiste ograniczenia właściciela.
Właściciel małej firmy nie ma czasu, specjalisty ani cierpliwości na projekt konfiguracyjny — i ma rację, że tego nie robi, ponieważ jego zadaniem jest biznes, a nie oprogramowanie. Potrzebują narzędzia, które będzie przydatne przy jego domyślnych ustawieniach, będzie podejmować w ich imieniu dobre decyzje i nigdy nie będzie wymagało konsultanta. Za każdym razem, gdy oprogramowanie wymaga konfiguracji, której nie jest do końca potrzebne, po cichu zakłada, że nie ma tam administratora.
Co oznacza budynek dla właściciela.
Oznacza to rozsądne ustawienia domyślne, które działają od razu po wyjęciu z pudełka, więc narzędzie jest przydatne przed jakąkolwiek konfiguracją. Oznacza to ukrywanie złożoności, dopóki nie będzie potrzebna, zamiast przedstawiać ją całą jako dowód władzy. Oznacza to, że każda funkcja musi uzasadniać swoje istnienie zapracowanemu nie-specjaliście, a nie liście kontrolnej. A to oznacza rzucenie nieskończonej konfigurowalności, która imponuje w wersji demonstracyjnej i paraliżuje w prawdziwym życiu. Właściciel nie chce platformy, na której będzie mógł budować. Chcą prowadzić firmę.
Projektujemy dla osoby odpowiedzialnej, a nie dla osoby, którą musiałaby zatrudnić do skonfigurowania oprogramowania innej osoby. Jest to mniej pochlebny cel projektowy — właściciele nie dbają o głębokość konfiguracji — ale jest uczciwy dla zespołów liczących od 5 do 50 osób. Twórz dla właściciela, a rola administratora okazuje się nikomu niepotrzebna.